List nauczycielki klas 1–3 · 2 minuty czytania
Uczę w klasach 1–3 od 10 lat. Przez dziewięć z nich niedzielne wieczory zabierały mi karty pracy na poniedziałek. W tym roku cały tydzień mam gotowy w 5 minut.
Niedziela, 21:40. Mąż staje w drzwiach z kurtką w ręku.
„Idziesz? Seans jest o 22:00.”
Kręcę głową. Laptop na kolanach, a na poniedziałek nie mam jeszcze ani jednej karty.
Tak wyglądało dziewięć lat moich niedziel.
W tym roku coś się zmieniło. W zeszłą niedzielę o 21:40 to ja czekałam w drzwiach w kurtce. Zdążyliśmy na seans.
Co się zmieniło? Opowiem od początku. Jeśli uczysz w klasach 1–3, znasz takie niedziele.
Co niedzielę to samo. Grupa na Facebooku, czterdzieści wyników. Jedna karta za łatwa, druga z błędem w poleceniu, trzecia ma pięć przykładów na całą lekcję.
O 23:00 miałam trzy kartki. Na poniedziałek. A za tydzień wszystko od nowa.
Policzyłam kiedyś: dwie, trzy godziny co niedzielę. Prawie sto godzin w roku. Poza etatem i za darmo.
Po co mi tyle kart, skoro jest podręcznik? Bo podręcznik jest pisany dla środka klasy.
A w mojej drugiej klasie jest Zosia, która kończy stronę w cztery minuty i pyta: „Proszę pani, a co teraz?”.
I jest Tymek, któremu to samo tłumaczę trzeci raz.
Zosi trzeba trudniejszej strony, Tymkowi łatwiejszej, z tego samego tematu. Tego nie da żadna grupa na Facebooku.
Rok temu powiedziałam sobie: dość. Skoro i tak spędzam niedziele nad kartami, zrobię własne. Takie, jakich nie mogłam znaleźć.
Więc zrobiłam karty sama. Na cały rok.
Zajęło mi to cały rok szkolny. Ale tym razem każda niedziela szła na coś, co zostaje.
Na każdy temat zrobiłam cały zeszyt, a nie jedną kartkę z pięcioma przykładami. Od łatwiejszej strony do trudniejszej, z odpowiedziami na końcu.
Zrobiłam zeszyty dla wszystkich trzech klas. Tymek bierze ten sam temat z klasy niżej, Zosia z wyższej.
Wyszło po 500 stron na klasę, z polskiego i matematyki, zgodnie z podstawą programową.
Na koniec ułożyłam z nich plan: 39 tygodni, od września do czerwca, co tydzień polski i matematyka.
Od września otwieram gotowy tydzień i drukuję. Pięć minut.
Tak zdążyliśmy na ten seans.
A Tymek? W październiku pierwszy raz skończył kartę razem z całą klasą. Podniósł ją do góry, żeby wszyscy widzieli.
Pierwsze wzięły je koleżanki z pokoju nauczycielskiego. Dziś może je mieć każda nauczycielka klas 1–3. Także Ty.
Co się zmienia od poniedziałku
- Niedziela znowu jest Twoja. Tydzień masz gotowy w 5 minut.
- Nie szukasz. Tymkowi trzeba więcej dodawania przez próg? Wszystkie zeszyty z tego tematu masz w jednym miejscu.
- Sprawdzasz w minutę. Odpowiedzi są na ostatniej stronie każdego zeszytu.
- Podręcznik zostaje. Karty idą obok niego: na koniec lekcji, dla tych, którzy skończyli, na zastępstwo.
- Zosia nie czeka. Jeśli weźmiesz wszystkie trzy klasy, przy większości zeszytów masz ten sam temat z klasy niżej i wyżej. Cała klasa pracuje nad jednym tematem, każde dziecko na swoim poziomie.

Policz sama: prawie sto niedzielnych godzin w roku za mniej niż 100 zł.
Do czerwca zostało jeszcze ponad 30 niedziel.
Możesz je spędzić nad laptopem. Albo w kinie.
Co piszą nauczycielki
„Duża różnorodność tematów, zadania naprawdę przemyślane, bez zapychaczy. (…) Zadania bardzo ładnie pokrywają się z podstawą programową.”
Agnieszka · nauczycielka45 dni gwarancji. Jeśli zestaw nie odda Ci niedzieli, oddamy Ci pieniądze.
PS A Zosia? W poniedziałek znowu skończyła w cztery minuty. „Proszę pani, a co teraz?” Tym razem miałam dla niej kartkę.






