List dla korepetytorów klas 1–3 · 2 minuty czytania
Mama Szymona powiedziała: „Nie radzi sobie z pisemnym dodawaniem”. Po 15 minutach pierwszych korepetycji wiedziałam, że problem zaczął się w drugiej klasie.
W zeszłym roku we wrześniu zadzwoniła mama Szymona z trzeciej klasy.
„Nie radzi sobie z pisemnym dodawaniem. Pomoże pani?”
Kiedyś taki telefon kończył się zawsze tak samo. Po dwóch miesiącach mama dzwoniła drugi raz. Że rezygnują.
Tak wyglądały moje korepetycje przez lata.
Mama Szymona też zadzwoniła drugi raz, w styczniu. Ale nie po to, żeby zrezygnować. Zapytała, czy mam wolny termin dla jego siostry.
Co się zmieniło? Opowiem od początku. Jeśli dajesz korepetycje w klasach 1–3, znasz takie telefony.
Przez lata zaczynałam od tego, z czym dziecko przyszło. Mama mówi: słupki, więc siadamy do słupków.
Bywało, że przez miesiąc kręciliśmy się w kółko. Rodzic płacił za każdą godzinę, a postępów nie widział.
Jeden uczeń raz w tygodniu, po 90 zł, to ponad 3000 zł w roku szkolnym. Każda rezygnacja zabierała mi większość tej kwoty.
Do tego wieczory spędzone na szukaniu kart. Bez zapłaty.
Myślałam, że potrzebuję lepszych kart. A problem był gdzie indziej: ćwiczyliśmy objaw. Przyczyna siedzi wcześniej, często w klasie niżej.
Tylko jak ją znaleźć na pierwszej lekcji? Gotowego sposobu nie było, więc zrobiłam go sama.
Jedna kartka na pierwszą lekcję
Sześć zadań, kwadrans, bez ocen i bez stresu.
Przy każdym zadaniu kartka podaje zeszyty, które je ćwiczą, także z klasy niżej. Zeszyty też zrobiłam sama.
Z Szymonem zaczęłam od niej. Utknął na pierwszym zadaniu: 58 + 27. Wyszło mu 75.
Słupek nie był problemem. Zgubił dziesiątkę przy przejściu przez próg. To materiał z drugiej klasy.
Gdybym od razu usiadła do słupków, przez miesiąc ćwiczylibyśmy nie to, co trzeba.
Kiedy powiedziałam o tym mamie, nie mogła uwierzyć. W szkole nikt jej tego nie powiedział.
Kartka podała dwa zeszyty z drugiej klasy.
Nie szukałam. Nie zgadywałam. Wydrukowałam.

Między lekcjami Szymon dostawał do domu dwie strony z tego samego zeszytu. Mama co tydzień widziała, że coś się dzieje.
Po czterech tygodniach słupki poszły w dwie lekcje.
Przed świętami dałam mu tę samą kartkę
Mama położyła obie obok siebie. Na pierwszej 75. Na drugiej 85, bez błędu.
I wtedy przyszedł ten styczniowy telefon. Mama nie pytała, czy to działa. Pytała o termin dla siostry. I poleciła mnie jeszcze dwóm mamom z klasy.
Rodzic nie płaci za godzinę. Płaci za to, co zobaczy na kartce.
Wszystkie trzy klasy pod ręką
Luka rzadko jest tylko z bieżącej klasy. Dlatego mam kartki i zeszyty dla klas 1, 2 i 3: 1500 stron, z odpowiedziami.
Każde nowe dziecko ma plan od pierwszej lekcji. A ja nie siedzę wieczorami za darmo.
Dziś te same kartki i zeszyty możesz mieć i Ty.
Zestaw dla jednej klasy kosztuje mniej niż dwie godziny korepetycji, a wszystkie trzy klasy mniej niż trzy. Zwraca się z pierwszym uczniem, który nie zrezygnuje po dwóch miesiącach.
Co piszą inni
„Pracuję jako pedagog szkolny i wzięłam to dla kilkorga podopiecznych, którzy potrzebowali dodatkowego wsparcia. Materiał jest solidny i logicznie ułożony, to nie są przypadkowe ćwiczenia z marketu. Widać, że zadania mają cel. Rodzice też byli zadowoleni, że mają w domu coś konkretnego do roboty.”
Iwona Grabowska · pedagog szkolny45 dni gwarancji. Jeśli pakiet nie pomoże Ci w pracy z uczniami, oddamy Ci pieniądze.
PS Siostra Szymona przyszła w styczniu. Zaczęłyśmy od kartki, oczywiście.






